Studenckie życie jest OK! donosystudenckie@uniface.pl

Plagiat po polsku czyli jak kradną studenci

Plagiat po polsku czyli jak kradną studenci
Polscy studenci zrzynają teksty na potęgę! Internet jest kopalnią gotowców, z których nader chętnie żacy korzystają. Klecą prace zaliczeniowe z cudzych tekstów a wykładowcy najczęściej nie mają o tym bladego pojęcia. Bo nie czytają studenckich dzieł. Adepci uczelni w złodziejskim procederze nie widzą nic złego. - Wiele razy kompilowałem prace z tego, co znalazłem w internecie. Udawało mi się, bo prowadzący zajęcia wcale tych prac nie czytał. Zobaczył tylko co jest na początku i na końcu, i zaliczył mi pracę - mówi dziennikowi METRO Adam z Białegostoku. Niektórzy wykładowcy są jednak cwańsi od studentów i jeszcze przed odbiorem prac zapowiadają, że będą je sprawdzać pod kątem plagiatu. Średnio 10 procent żaków zalicza wpadkę. Ile mamy w Polsce studenckich plagiatów? Tego dokładnie nie wiadomo. Co ciekawe w zrzynaniu cudzych tekstów polscy studenci nie są osamotnieni - w Wielkiej Brytanii i Niemczech aż 40 procent żaków dopuszcza się plagiatów. Przykład idzie z Zachodu. Wykrycie kantu podobno jest trudne. Studenci są sprytni - korzystają z darmowych serwisów i kompilują teksty z kilku prac. Jednak wystarczy wrzucić jedno zdanie podejrzanego dzieła do wyszukiwarki by zorientować się, czy praca jest plagiatem. Obowiązkowo sprawdzane są tylko magisterki i licencjaty. Inwigilacja odbywa się na specjalnym portalu, który jest bazą polskich prac dyplomowych. Co grozi studentowi za plagiat? Co najwyżej pała. - Na Zachodzie za coś takiego studenci wylatują z uczelni, a u nas nie bardzo wiadomo co z tym zrobić - mówi Agnieszka Kordiał, doktorantka pedagogiki na Uniwersytecie Warszawskim. No cóż, skoro można kraść bez żadnych konsekwencji, studenci kradną. Może zamiast reformować niereformowalnych rektorów resort nauki zajmie się plagiatami?
Źródło: http://www.emetro.pl/emetro/1,82497,8818659,Plagiat_nasz_pow...