Studenckie życie jest OK! donosystudenckie@uniface.pl

Jak poradzić sobie z depresją?

Jak poradzić sobie z depresją?
Gorsze samopoczucie, niechęć do wychodzenia z domu i silna potrzeba ukrycia się przed światem. Brak potrzeby kontaktu z innymi osobami. Depresja. Zrób krok, by wyprzedzić poważne konsekwencje choroby. Szukaj i domagaj się pomocy! Nie musisz być sam z chorobą! Depresja to stan pogorszenia nastroju, zmniejszenia energii i aktywności oraz zainteresowań. Schorzenie ma jednak wiele obliczy oraz symptomy, które odpowiednio wcześnie zdiagnozowane mogą uchronić przed tragedią. O chorobie duszy opowiada dr Jadwiga Melnyczuk psychiatra, psychoterapeuta z Poradni Psyche Scanmed Multimedis w Krakowie. Trudne sytuacje życiowe często powodują uczucia smutku i przygnębienia. Nie zawsze te emocje oznaczają depresję. O chorobie mówimy dopiero wówczas, kiedy melancholii towarzyszą brak przeżywania przyjemności, utrata nadziei, poczucie braku energii lub życiowego wypalenia. Depresja ma różne oblicza, jednakże stany apatii i przygnębienia, które trwają dłużej niż dwa tygodnie wymagają konsultacji ze specjalistą, ponieważ może to być już omawiane zaburzenie. Wiem, że trudno jest się przełamać i pójść do psychologa, psychoterapeuty, lub psychiatry, ale to jedyne słuszne rozwiązanie. Typowe objawy, które towarzyszą depresji to płaczliwość, bezsenność lub odwrotnie – znaczna potrzeba snu, brak łaknienia lub zwiększony apetyt. Osoba depresyjna może mieć także problemy w podejmowaniu nawet prostych decyzji, obawiając się ich nadmiernych konsekwencji. Pogłębiającej się depresji towarzyszą negatywne myśli o samym sobie, o przeszłości i przyszłości – życie i świat widziane jest przez „czarne okulary”. Człowiek traci nadzieję, a czasem i sens istnienia. Wtedy mogą pojawiać się myśli samobójcze – to oznacza zaawansowane stadium choroby niezbędnie wymagające leczenia psychiatrycznego i przeważnie hospitalizacji. Dlatego bardzo ważne jest, aby znać symptomy depresji, i by szukać pomocy specjalisty wcześniej! Wiedza o objawach i przebiegu depresji ułatwia podjęcie adekwatnego leczenia , umożliwia szybszy powrót do zdrowia, pozwala cieszyć się życiem – mówi dr Jadwiga Melnyczuk. Zmęczenie oraz brak zainteresowania otaczającym światem czasem wzbudza troskę osób najbliższych. Każdy ma prawo mieć gorszy okres w życiu szczególnie zaś wtedy, gdy los sprowadza na nas wydarzenia, z którymi trudno się pogodzić. Reakcja depresyjna często towarzyszy poczuciu straty. Realna utrata kogoś bliskiego – przez śmierć, rozpad związku, poronienie, to sytuacje, w których czujemy brak zarówno tej osoby, jak i pustkę w obszarze emocjonalnym, gdzie ta osoba zawsze była. W poradzeniu sobie z tymi przeżyciami pomaga profesjonalna psychoterapia – dodaje Melnyczuk. Nie lekceważmy, kiedy ktoś bliski mówi nam o braku nadziei i bezsensie życia. Bardzo ważną rolę do spełnienia mają osoby dowiadujące się o kłopotach przyjaciela. Zauważenie człowieka borykającego się z problemami może wzbudzić realne działania – pomoc w podjęciu decyzji o wizycie u psychoterapeuty. Nie zawsze potrafimy nazwać to, co czujemy, czego nam brakuje. Całe szczęście, że szukanie i przyjmowanie pomocy psychologa, psychoterapeuty lub psychiatry przestaje w naszym społeczeństwie być tematem tabu - konstatuje psychoterapeutka. Wyjście z depresji nigdy nie jest łatwe, dla każdego przeżywającego stany przygnębienia wychodzenie z tzw. „dołka psychicznego” jest czymś odmiennym. Każdy człowiek jest inny, ma inne kłopoty i rozterki życiowe. Jednak łatwiej jest wyjść ze stanu przygnębienia, jeżeli rozumiemy, co się w naszym życiu wydarzyło. Czasem potrzebujemy tylko czasu i pomocnej dłoni, by odnaleźć sens.

Komentarze (76)

Gość 02.09.2013 Zgłoś
buch z fajki wodnej co rano i depresji nie ma :)) a nie pieniadze na psychologow wydawac. pozdrawiam
Odpowiedz
8
Gość 02.09.2013 Zgłoś
Mam depresję od 5 lat. Nic nie jest w stanie z niej wyciągnąć. Żałosne, że ciągle ochoczo zaglądam do takich artykułów licząc na cud, który oczywiście nie nastąpi :( Depresja jest jak wyrok.
Odpowiedz
15
Gość 02.09.2013 Zgłoś
byłem piekny i zdrowy, przeczytałem artykuł i okazuje się, że teoretycznie mam depresje, tylko mi tu cos smierdzi ?
Odpowiedz
3
Gość 02.09.2013 Zgłoś
Wygląda na to, że cierpię na depresję od co najmniej czasu ukończenia szkoły średniej. Żyję tak już 7 lat i jakoś to idzie. Żaden psychiatra ani psycholog nikomu nie jest w stanie pomóc - to jest ściema żeby wyciągać grubą kasę od ludzi. Pomóc sobie można tylko samemu, trzeba jedynie uwierzyć! Bardzo pomaga regularne ruchanie - nie trzeba mieć stałej partnerki. Zamiast pompować kasę w psychologów i innych szarlatanów lepiej dać dorobić studentkom - chętnych dziewczyn na sex za kase nie brakuje, trzeba się tylko rozejrzeć na uczelni.
Odpowiedz
9
Gość 02.09.2013 Zgłoś
miałem tzw. depresję przez 10 lat. Zrób sobie badanie na obecność pasożytów i po ptokach. (tylko nie u lekarzy badanie stolca bo to słaba metoda) Pozbycie się pasożyta też nie medykamentamii. Trzeba poszperać w sieci. Powodzenia. Acha, no i trzymać się jak najdalej od lekarzy, medycyny i psychologów bo to strata zdrowia i czasu.
Odpowiedz
14
Gość 02.09.2013 Zgłoś
haha pamietajcie wszyscy depresyjni - piewrszym krokiem ku wyjsciu jest codziennie dymanko a drugim usunięcie pasożytów ze stolca. tak trzymać. autorzy komentarzy wyżej - wasze rady sąd oprawdy bezcenne. a tak na serio - ja mam stan permanentnego poczuca bezsensu zycia i malo energii ale jakos zyję. nie mam zamiaru sie zbaijac. i uwazam ze jak ktos wierzy w te bajki o sensie zycia po prostu sie oszukuje. zycie z grubsza jest bezsensu logicznie rozumując. inaczej moga myslec tylko naiwniacy wierzący w boga lub zaślepieni zakochani. sorry ale tak to jest ze jak ktos przejrzy na oczy i zobaczy prawde o zyciu to zaraz że ma depresje. a on po prostu dowiedzial sie i pojął o co biega w tym naszym durnym , przelotnym istnieniu na tej planecie..
Odpowiedz
18
Gość 02.09.2013 Zgłoś
Żeby się zabić to trzeba mieć cohones jak arbuzy mój drogi ;-) Żaden mięczak jeszcze nigdy się nie zabił.
Odpowiedz
5
Gość 02.09.2013 Zgłoś
zeby sie zabic trzeba niewyrabiac z bólu fizycznego lub psychicznego. to akt najwyzszej desperacji z cohones nie mającej nic wspolnego słonko
Odpowiedz
2
Gość 02.09.2013 Zgłoś
facet lub laska od haha... Najwyraźniej w całej swej mądrości nie zauważyłeś jeszcze swojego własnego mózgu który wszystko interpretuje i wprowadza zniekształcenia. Innymi słowy musisz przestać ufać nawet samemu sobie a rozważania na temat bogów czy sensów zmienią intensywność. Zrób badanie na pasożyty a potem coś przeleć i już.
Odpowiedz
3
Gość 02.09.2013 Zgłoś
a co jeśli w deprsje wpędza szef???
Odpowiedz
5
Gość 02.09.2013 Zgłoś
To zależy od płci. Jeżeli szefem jest facet a ty jesteś kobietą to najlepszym rozwiązaniem jest przespać się z nim.
Odpowiedz
1
kasiek 02.09.2013 Zgłoś
ja wierzę że w moim życiu pojawi się ktoś kto da mi nadzieję że warto żyć bo jedna osoba którą naprawdę kochałam przez wiele lat traktowała mnie przedmiotowo...
Odpowiedz
0
Gość 02.09.2013 Zgłoś
kasiek ja chętnie będę Cię bzykał. Pisz mlodywilk666@o2.pl, tylko załącz jakąś fotkę.
Odpowiedz
-1
Gość 02.09.2013 Zgłoś
niczyim obowiązkiem jest cię uszczęśliwiać czy dawać nadzieję. Jeżeli sama nie poszukasz czegoś co daje radość w życiu to nikt nie pomoże. Męższyźni i kobiety są tak zbudowani, że dbając o swój najlepszy interes wzajemnie się uzupełniają i zaspakajają.
Odpowiedz
0
Gość 02.09.2013 Zgłoś
Mam depresję od 5 lat. Nic nie jest w stanie z niej wyciągnąć. Żałosne, że ciągle ochoczo zaglądam do takich artykułów licząc na cud, który oczywiście nie nastąpi :( Depresja jest jak wyrok. Byłam w depresji przez prawie 4 lata. Można z niej wyjść chociaż to bardzo trudne. Niektórzy potrzebują na to 3,4 lata inni 10 ale każdy może wyjść z depresji jeżeli bardzo tego pragnie. Poza tym nie można siedzieć samemu z tym, trzeba rozmawiać. Mi dużo rozmowa pomogła mówiła i męczyłam najbliższych prawie cały czas i chyba wyrzuciłam z siebie wszystko co mnie dręczyło. Grunt, że teraz czuję się bardzo dobrze i uważam, że jestem silniejsza.
Odpowiedz
0
Gość 02.09.2013 Zgłoś
Eh ,choruje na depresje od 14 lat i nikt mi nie pomogl ...
Odpowiedz
3
Gość 02.09.2013 Zgłoś
do tego co doradzał badanie na pasozyty - kolego - ja sobie ufam bo akurat to ze moj mózg nie przeksztalca roznych sensow i nie sensow jestem pewna. mam zdystansowane podejscie do swiata i po porstu widze swiat depresyjnie bo taki jest.. a kazda radosc itd to chwilowe zachwianie rownowagi . najbardziej przekstalcony i przefiltrowany obraz swiata maja fanatycy np religijni itd. to oni nie maja nawet prawa ufac sobie bo oni ufaja swoim bogom. ja tam jednak jestem za tym zeby przestac sobie wmawiac ze zycie jest cudowne. tylko zaakaceptowac je takie jakie jest- czyli krotkie, bezsilne, pelne glupoty i okrucienstwa, agresji, samotnosci.. nawet wsrod ludzi jestesmy samotni bo nikt nie wejdzie wnas samych zeby nam towarzyszyc w doslownie wszytskim co nasz mozg na dana chwile przetwarza.. ludzie , co z tego ze jestescie smutni.. i tak przeminiecie, znikniecie i slad po was zaginie. wiec korzystajcie z tego co macie dzis. oddychajcie, patrzcie, i czujcie dzien po dniu.. tylko tyle jestdlanas
Odpowiedz
3
Gość 02.09.2013 Zgłoś
Trzeba codziennie uprawiać sex albo przynajmniej smyrać guzika palcem drogie panie. Wtedy depresja nie występuje. Stany depresyjne są ściśle związane z zahamowaniem wydzielania endorfin przez mózg. M. in. sex pomaga w ich produkcji.
Odpowiedz
0
Gość 02.09.2013 Zgłoś
no przecież nikt nie jest w stanie zaprzeczyć, że życie krótkie, depresyjne czy bez sensu TEŻ jest. Nie o to biega. Biega o intensywność a ty tą intensywność masz zachwianą poprzez obecność obcych lub ich odchodów w jednym ze swoich głównych organów jakim jest mózg i co byś nie gadał i jak nie filozofował to tego nie przeskoczysz. Wypowiedź wskazuje na to, że ciągle jesteś na etapie identyfikowania siebie ze swoim mózgiem. Zrobienie badań ci przynajmniej nie zaszkodzi a pomóc może nawet jeżeli ci się teraz wydaje że to bez sensu to zrób to na siłę i przeciw "sobie". Może i masz zdystansowane podejście do wszechświata ale najwyraźniej nie masz dystansu do kogoś najbardziej oczywistego, samego siebie (tj. łepetyny); czasami najciemniej jest pod latarnią.
Odpowiedz
0
Gość 02.09.2013 Zgłoś
nie mam wiedzy psychiatrycznej/psychologicznej czy neurologicznej w przeciwniestwie do ciebie.. rozumuję sobie jak potrafie w moim ograniczonym łebku i dystansuje sie jak sobie potrafie. chodzilo mi tylko o to, ze nie trzeba byc szczesliwym na maxa, zeby normalnie zyc, ze jak ktos moze miec tzw depresyjne podejscie do zycia to nie znaczy ze musi byc bardzo nieszczesliwym. ludzie maja depresje chyba dlatego ze czuja ze ich zycie nie jest tyle warte ile oczekuja od niego. ale co tu oczekiwac?? ciagle sie tylko porownujemy do innych, wciaz wiecej chcemy i potem depresja.spojrzcie na proste zycie ludzi prymitywnych np indian w buszu. nie sadze zeby tam chorowano na depresje. a dlatego ze ci ludzie żyją tu i teraz a nie iluzjami i pragnieniami i porownywaniami..
Odpowiedz
1
Poprzednia 1 2 ... 4