Studenckie życie jest OK! donosystudenckie@uniface.pl

Będzie wojna z uczelniami!

Będzie wojna z uczelniami!
Umowy, które studenci podpisują z uczelniami, można sobie na ścianie powiesić i celować w nie rzutkami. Umowy "made in Poland" nie chronią żaków przed nieuczciwymi praktykami szkół. Mówiąc wprost - uczelnia może studenta oszukać na całej linii a student, co najwyżej, może sobie pod nosem ponarzekać. Ustrój w szkolnictwie wyższym mamy cały czas feudalny. W ciągu najbliższych lat niż demograficzny dobije część polskich uczelni. Zamkną je na cztery spusty a studentów odeślą z kwitkiem. W sytuacji zamknięcia szkoły student traci na przykład możliwość dalszego studiowania na wybranym przez siebie kierunku. A uczelnia nie ponosi z tego tytułu odpowiedzialności - alarmuje serwis GazetaPrawna.pl. Ustawa o szkolnictwie wyższym to prawny gniot; studentów jego twórcy mieli w głębokim poważaniu. Jeśli w umowie z uczelnią nie ma palących kwestii, to mogiła: – Szczegółowe rozwiązania dotyczące studentów w przypadku utraty możliwości kształcenia przez uczelnie mogłyby zostać zapisane w umowie, jaką zawiera ze studentem uczelnia, ale prawie nigdy się tak nie dzieje – mówi Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta. Umowy z uczelniami są adhezyjne, nie można ich zmienić. Żak musi podpisać. Mało tego. 80 procent umów zawieranych z uczelniami zawiera niedozwolone klauzule! Już posypały się kary - warszawska SGH musiała zapłacić 270 tys. zł. Kary nakłada prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Umowy w praktyce wyglądają jak cenniki. Dobierze się ktoś w końcu uczelniom do uczonych tyłków czy nie? Najwyższa pora rozruszać do sędziwe towarzystwo. Oni są dla nas, nie my dla nich. Ale do nich to chyba jeszcze nie dotarło.
Źródło: http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/469062,studentow_czeka...